Szlachetna Paczka dojechała do mety.

Stowarzyszenie Rowerowa Brzoza i Brzoza Biega  - ludzie pozytywnie zakręceni , jeżdżący rowerami i kochający bieganie oraz sympatycy – wspólnie po raz trzeci  dołączyli do akcji Szlachetnej Paczki. Zrobiliśmy  dużą paczkę składającą  się w sumie z 49 paczek.
Dzisiaj 10 grudnia szlachetna paczka dojechała do mety.
Paczki te zostały przekazane  do 4 bydgoskich rodzin. Oprócz żywności , art. drogeryjnych, art. szkolnych były buty i kurtki i zimowe. Każde dziecko otrzymało dzięki wcześniejszej  informacji  właściwy rozmiar butów i kurtki.
Były również kołdry, pościel, ręczniki.


Oczywiście nie zabrakło słodyczy  i zabawek dla najmłodszych.  W  tej paczce  składającej się z wielu paczek był również odkurzacz, tapczan  i wykładzina do mieszkania.

Dwie rodziny  to panowie samotnie wychowujący  dzieci. Pan Jarosław  z  czwórką dzieci i Pan Roger z trójką dzieci. Obydwie rodziny mieszkają w Bydgoszczy na Kapuściskach.
Dwie pozostałe  rodziny,  gdzie pojechały nasze paczki to matki samotnie wychowujące dzieci. Rodzina  Pani Katarzyny z trójką dzieci – mieszka w centrum przy ul.Pomorskiej oraz rodzina Pani Beaty, wychowująca samotnie dziewięcioro dzieci  mieszka na Błoniu.

Do każdej  z ww. rodzin dojechaliśmy  osobiście z wolontariusze i ze szlachetnej paczki   tzw. opiekunem rodziny.  Reakcje, jak zawsze pierwsze były  dziec, to  one nas witały  już przed  danym budynkiem gdzie mieszka rodzina. Nie trudno było trafić   do mieszkania , pierwsze prowadziły dzieci.  Oczywiście to również  dzieci jako pierwsze rozpakowywały  paczki, robiły  to bardzo szybko jakby szukały  czegoś  specjalnego dla siebie.  

Ojcowie i mamy przyglądali się całej sytuacji oczywiście dziękując wolontariuszom   i myślę byli trochę zaskoczeni całą sytuacją  .

Dzieci z pewnością uwierzyły, że Św. Mikołaj istnieje i  roznosi   paczki przed Świętami, ich ojcowie i mamy  samotnie wychowujące  dzieci  myślę  też trochę dzisiaj  uwierzyli w Św. Mikołaja.

Jeszcze jedno u Pani Beaty wychowującej dziewięcioro dzieci  po wniesieniu  paczek,  a było ich piętnaście   nie było możliwości  by rozłożyć  wykładzinę – po prostu w niewielkim dwu pokojowym  mieszkaniu zabrakło miejsca .
Oczywiście wykładzina została,  a  my wrócimy w tygodniu  by ją  zamontować.

Pozdrawiam i serdecznie dziękuję wszystkim darczyńcom.
Zbigniew Wiśniewski


To jest e mail który otrzymała Rowerowa Brzoza od wolontariusza - opiekuna rodziny


"Witam,

Po całej "akcji" wnoszenia prezentów do mieszkania gdy zostałam sama z rodziną nastała cisza. Pan Jarek nie mógł wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Po chwili powiedział - nie wiem jak mam dziękować, jestem w dużym szoku. Ręce trzęsły mu się, a łzy stanęły mu w oczach. Sama nie wiedziałam co mam powiedzieć.

Wiedziałam, że jest to rodzina po przejściach, po traumatycznym przeżyciu i zareagują inaczej, niż wszyscy. W pewnym momencie bałam się nawet, że pan Jarek zemdleje!
Paczki zajmowały sporą część mieszkania, poprosiłam więc o otworzenie 2 z nich. Jeden z braci bliźniaków wstał i powoli, nieśmiało zaczął odpakowywać pierwszą paczkę. Była w niej żywność. Uśmiechnął się i pokazał tacie. Ten podszedł, uśmiechnął się i powiedział - oj tak.... tego nam brakuje. W drugiej paczce były środki czystości. Pan Jarek kiwał głową z niedowierzaniem. Powiedział, że nie wiedział, że jest u nas tylu dobrych ludzi, którzy bezinteresownie potrafią zrobić taki wspaniały prezent nieznajomej rodzinie.

Chciałam bardzo gorąco podziękować za to, że wybrali Państwo tą rodzinę. Dzięki Waszej pomocy zobaczyłam uśmiech na ich twarzach, oraz radość w ich oczach. Nadchodzące Święta Bożego Narodzenia będą z pewnością dla tej rodziny spokojniejsze oraz weselsze. Pan Jarek powiedział także, że teraz to musi być już tylko lepiej.


Pozdrawiam,
Paulina Żmijewska"