Eugeniusz Wojciechowski - GRATULACJE !!!

Eugeniusz  Wojciechowski z Brzozy zajął IIm.  w biegu na dystansie 200m w  22 HALOWYCH  MISTRZOSTWACH  POLSKI WETERANÓW, które odbyły się ubiegłą  sobotę 2 marca w Spale. W biegach na dystansie 60m i 400m zajął IV miejsce. Gratulacje od całej Brzozy Biega, mamy medalistę. 
Wyniki.
Podium biegu na 200 m.  Eugeniusz-srebrny medal.









Hotel Champion przyniósł mi szczęście.Wraz z małżonką Małgosię sławimy logo Brzoza Biega (żółte kurtki).Uroczyste otwarcie 22 HMWLA.Uczestnicy biegi na 60m. Mistrz udał się na kontrolę dopingową.











Po powrocie z Mistrzostw Polski Eugeniusz podzielił się wrażeniami z imprezy.

Dyplom z wynikami i medal.    W Centralnym Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale  pojawiłem się w przeddzień zawodów . Dwa tygodnie wcześniej na tym obiekcie o tytuły mistrzowskie na hali walczyli najlepsi polscy zawodnicy w kategorii seniorów. Bydgoszczanka , olimpijka Marika Popowicz zdobyła dwa złote medale. Ten fakt sprawił , że czułem wielką nobilitację , że wystartuję na tym samej bieżni co najlepsi w Polsce. Ośrodek w Spale jest zlokalizowany w centralnej Polsce w okolicy Tomaszowa Mazowieckiego otoczony Spalskim Parkiem Krajobrazowym w Puszczy Pilickiej. Obiekt istnieje kilkanaście lat , ale jest po remoncie i dlatego emanuje nowoczesnością. Posiada dwa stadiony , halę lekkoatletyczną, basen , sale treningowe, zaplecze lekarskie i rehabilitacyjne. W kompleksie są trzy hotele i dzięki
łącznikom można poruszać się bez wychodzenia na zewnątrz. Pomyślałem sobie , że na takim obiekcie trzeba powalczyć o medale ! Na koniec dnia lekki trening , kolacja i sen, chociaż z nim nie było najlepiej . Piętno debiutanta i chęć jak najlepszego reprezentowania elitarnego klubu Brzoza Biega dały się odczuć.
Rano po śniadaniu trema nieco uleciała. W końcu wcześniej brałem udział w 86 biegach ulicznych w tym w 9 maratonach. Klasyczna czynność to odbiór zestawu startowego w biurze zawodów i przygotowanie do startu. Potem kolejna uroczystość , której nigdy nie doświadczyłem w biegach ulicznych – otwarcie zawodów. Był hymn Polski, poczet flagowy,
były krótkie przemówienia , powitanie 279 uczestników mistrzostw i wręczenie legitymacji PZWLA dla 21 nowych członków w tym oczywiście dla mnie. Towarzysząca mi w imprezie małżonka tryskała z dumy.
Zawody rozpoczęły się o 10.00, ale moja pierwsza konkurencja o 11.10. Każdy uczestnik mógł wybrać maksymalnie 3 konkurencje w których wystartuje. Ja wybrałem trzy konkurencje biegowe na dystansie : 60, 200 i 400 m. Później okazało się , że są one najliczniej obsadzone !
Na początek bieg na 60 m. To moja koronna konkurencja, dla mnie najbardziej pechowa.  Stajemy w blokach startowych , a tu podwójny wystrzał falstartu. Okazuje się , że
jeden z panów dobiegał z ……toalety. Kolejny falstart , ale kierowniczka startu interpretuje , że zawodnik tylko się poruszył i dostaje żółtą kartkę. Kolejny falstart to czerwona kartka dla kolegi z toru 4- to specjalista od toalety. Tak się wypróżnił , że za szybko wyrwał do przodu.
W kolejnym starcie po słowie gotowi łydka tak mi drgała jakbym miał chorobę Parkinsona. Wystrzał startera , wychodzę ze startu ostatni-siódmy . Dobiegam na na metę na 4 pozycji . Do brązu zabrakło 0,03 sek , ale czas daleko odbiegał od moich możliwości i prób na treningach. Była złość i poczucie zawodu. Ale zawody trwają dalej.
Ok. 12.45 finały biegu na 200 m. Zgłosiło udział 7 zawodników. Dwóch od razu zrezygnowało, bo walczyli o medale w tym samym czasie w skoku w dal. Pozostało 5 zawodników. Podczas wyboru torów startowych jeden zawodnik z Nidzicy spojrzał na pozostałych zawodników i ……zrezygnował, może narobił w portki. A zatem bieg będzie finałem , bo są cztery pola startowe, ale wśród uczestników złoty i srebrny medalista na 60 m.
Muszę mieć medal pomyślałem tym bardziej , że wylosowałem najlepszy 2 tor. Dlaczego najlepszy? Łuki na hali w Spale są pod kątem 12 stopni , a więc maksymalnym wg przepisów światowych i trzeba mieć wielkie doświadczenie jak przy takim pochyleniu startować i jak biegać. Start tym razem bez zakłóceń.  Medaliści wyszli  lekko do przodu , ale widzę że brąz jest w moim zasięgu. Kiedy w głowie pojawiła się wizualizacja podium, biegnącego przede mną zawodnika chwycił skórcz i natychmiast zatrzymał się. Dobiegałem do mety na drugiej pozycji przy dopingu małżonki , syna i synowej , którzy zrobili mi niespodziankę przyjeżdżając rano do Spały. JEST SREBRNY MEDAL MISTRZOSTW !!!!
Ostatni dystans , bieg na 400 m był ok. 13.50. Znowu lekki pech bo ze zgłoszonych 8 osób dwie zrezygnowały (kontuzje) i pani starterka zamiast podzielić równo to przydzieliła do pierwszego biegu czterech , a do drugiego tylko dwóch. Po biegach powiedziała ,że takie sprawy trzeba kontrolować i zgłaszać. Pobiegłem w drugim biegu , wygrałem , ale drugi pan w ogóle mnie nie naciskał i łącznie uzyskałem 4 czas.
Podsumowując debiut zdobyłem srebrny medal i zająłem dwa 4 miejsca. Na początku lekki niedosyt , ale potem telefony z gratulacjami od prawdziwych przyjaciół upewniły mnie , że zawody mogę uznać za udane. Apetyty były większe po sprawdzianach na treningach. Trenowałem na tartanie Zawiszy , ale sprawdziany , a zawody z emocjami to dwie różne rzeczy.
            Myślę , że ten rodzaj stadionowej rywalizacji jest mi bliższy niż biegi uliczne . Wielkim wzruszeniem było dla mnie kiedy po 42 latach na treningu ubrałem „kolce” (przed piłką nożną w latach 1970-71 trenowałem w WKS Zawisza lekkoatletykę).Mam nadzieję , że koledzy z Brzozy Biega nie obrażą się na mnie , że nie będę już biegał maratonów i półmaratonów , bo przygotowanie do biegów długich i sprintów to zupełnie inne treningi.Dziękuję wszystkich przyjaciołom , że trzymali kciuki  i mam nadzieję , że nie był to mój ostatni medal….. Jednocześnie deklaruję doping dla wszystkich maratończyków z Brzozy Biega w Mediolanie, Wiedniu i Krakowie bo wiem jaką pracę wkładacie i ile potu wylewacie na treningach.


Z biegowym pozdrowieniem
Eugeniusz Wojciechowski

BRZOZA BIEGA