Antoni Cichończuk - mistrz świata weteranów w maratonie, człowiek legenda pobiegnie w V Biegu Trzeźwości.

Antoni Cichończuk to mistrz świata weteranów w maratonie, to mistrz który wygrał  z rakiem.
Pan Antoni pobiegnie 20 września w Brzozie w V Biegu Trzeźwości . Jesteśmy bardzo dumni ,że człowiek legenda będzie z nami.
Spotkaliśmy się z Panem Antonim na Maratonie Solidarności,Kwiaty przy pomniku ofiar Grudnia 1970 w Gdyni. przyjął  nasze zaproszenie na bieg w Brzozie.  Oczywiście Pan Antoni wygrał swoją kategorię w maratonie solidarności .

Dekoracja XX Maraton Solidarności.




Antoni Cichończuk - ur. 2.11.1949 r.

    mistrz świata w maratonie - Riccione 2007 i Lahti 2009

    mistrz Europy - Poznań 2006 i Lublana 2008

    zwycięstwa w maratonie w kategorii wiekowej - Nowy Jork 2008 i Berlin 2009

    zwycięstwo w maratonie w kategorii open I Europejskich Igrzysk Masters (EMG) - Malmö 2008

    Sportowiec Roku w Gdyni - 2007, 2008, 2009

    wyróżniony medalem PKOl oraz Odznaką PZLA

    w latach 2005-2009 przebiegł 42 maratony (Lębork 2:40:43)

    w latach 2005-2009 zdobył lub ustanowił 50 tytułów mistrzowskich i rekordów Polski weteranów

    w 2009 przeszedł operację guza trzustki, chemio- i radioterapię

    wicemistrz świata w maratonie w kategorii wiekowej M-60 - Sacramento 2011 (2:56 : 50)
    wicemistrz świata w maratonie w kategorii wiekowej M-60 - Porto Alegre (BRAZYLIA) 2013 (2:59:20)



Wyobraźcie sobie gościa, który ma ponad 50 lat i biega maratony w czasie 2:43! W ciągu pięciu lat biegania startował 250 razy, w tym przebiegł 43 maratony i drugie tyle półmaratonów. A po zdiagnozowaniu u niego raka, operacji, radio- i chemioterapii zostaje wicemistrzem świata w maratonie. To Antoni Cichończuk. W 1974 roku kończy Wyższą Szkołę Marynarki Wojennej w Gdyni-Oksywiu jako oficer o specjalności inżynier nawigator. Właśnie podczas studiów Antek stwierdził, że ma talent do biegania. Związał się z WKS "Flota" Gdynia, którego członkiem jest do dzisiaj. Pierwszym jego trenerem był obecny sędzia międzynarodowy Czesław Lis. To on zaszczepił w nim bakcyla, z którego zrodziła się pasja bycia najlepszym w tym, co robi. Potem trzykrotnie w karierze Antka pojawia się trener Andrzej Stepowski (vel Stepokura). "To jest nieoszlifowany diament" - kręci głową. Po raz pierwszy namówił Antka do biegania wyczynowego, kiedy ten miał 54 lata. "Pojawił się w środowisku biegaczy nagle i zaraz zaczął wygrywać. I to w mojej kategorii - śmieje się Marian Kapitańczyk, wielokrotny mistrz Polski masters, jeden z najlepszych w Polsce biegaczy weteranów. - Dokonywał rzeczy niesamowitych".

Pierwsza dziesiątka

Antek zawsze mierzył siły na zamiary. Wiedział, że nie może się porywać od razu na maraton. Musiał najpierw zrobić życiówkę na "dychę". Tę datę pamięta do dzisiaj: 23 maja 2004 roku. Antek Cichończuk pojechał jako kierowca z zawodnikami do Janowca Wielkopolskiego i pobiegł swoje pierwsze w życiu 10 km. Pierwsza życiówka - 42:52. 24 kwietnia 2005 roku we Wrocławiu przebiegł pierwszy maraton, mając 55 lat, w czasie 2:56:00. Zajął pierwsze miejsce oraz zdobył tytuł mistrza Wojska Polskiego. I to stało się regułą na kolejne lata. Antek z regularnością szwajcarskiego zegarka poprawia życiówki. W piątym swoim maratonie osiąga czas 2:48,02, ustanawiając swój pierwszy rekord.

Kolekcjoner medali

Po 3 latach treningów wystartował w mistrzostwach świata w maratonie w Riccione (Włochy). Wraca ze złotym medalem, tytułem mistrza i czasem 2:43:38. Zdeklasował rywali, wyprzedzając Rosjanina o 4 minuty i Włocha o 8 minut. W Dębnie poprawił o sekundę rekord Polski w maratonie na 2:43:52; we Wrocławiu na 2:43:22, a w Poznaniu go wyrównuje. Fenomen regularności. Rok 2008 Antek rozpoczął od wyróżnienia tytułem Sportowca Roku na Gali Sportu Gdyńskiego, zorganizowanej przez prezydenta Gdyni. Potem, 3 sierpnia, zdobywa kolejny złoty medal w maratonie na ciężkiej, górzystej, ale przepięknej i nasłonecznionej trasie w Lublanie, stolicy Słowenii, z nowym rekordem Polski - 2:41:57. Na I EMG (Europejskich Igrzyskach Masters) w Malmö (Szwecja) wygrał maraton w kategorii open w czasie 2:45:14. Znowu usłyszał Mazurka Dąbrowskiego, znów łzy i radość. W listopadzie 2008 r., w dniu swych 59. urodzin, wygrał swoją kategorię wiekową w NYC Marathon w czasie 2:43:33. Organizator zawodów podał także kolejność zawodników tego maratonu według przelicznika wiekowego - sensacyjne 10. miejsce w open, czas 2:16:01. Wielka satysfakcja. "Maratony stały się moją wizytówką - śmieje się Antek. - Z czystym sumieniem mogłem mówić o sobie maratończyk".
Przez wiele lat jest niepokonany, najlepszy na świecie.

Przerwany maraton

Rok 2009, niby podobny do poprzedniego. "Ostatni" dla niego jest maraton w Warszawie. Trzy dni później poczuł się źle.
"Kompletny brak apetytu, zniechęcenie do biegania, apatia, osłabienie" - Antek niechętnie wspomina tamten moment, ale wie, że musi o nim mówić, nie wypierać ze świadomości. W piątek udał się do lekarza i… szybka, trafna, ale dramatyczna lekarska diagnoza dr. Pawła Stoińskiego. Diagnoza, która kończy wyczynowe bieganie, kończy kariery sportowe wielu zawodników - guz trzustki.
"Poczułem się, jakby świat zawalił mi się na głowę" - nieobecnym wzrokiem Antek błądzi gdzieś w przestrzeni.
Skierowany zostaje natychmiast na Oddział Ratownictwa Medycznego, gdzie po wykonaniu dokładnego USG tylko potwierdzono "zgłowacenie głowy trzustki". Wpisany został do rejestru chorych Oddziału Chirurgii Szpitala Miejskiego w Gdyni. Rozpoczęły się przygotowania do usunięcia guza. Personel medyczny wiedział, że mają w rękach niezwykłego pacjenta. Dało się to odczuć.
"Czułem dookoła zainteresowanie moją osobą. Przeprowadzano mi różne badania, wzmacniano kroplówkami, podawano leki. Poddawałem się wszystkim zabiegom bez stresu. Nie wiedziałem jeszcze, jak to będzie po operacji" - relacjonuje. Dokładnie 12 października 2009 r. ordynator dr Zbigniew Łobodziński wraz z drugim chirurgiem, biegaczem dr. Krzysztofem Orłowskim, przeprowadza prawie sześciogodzinną, wielonarządową operację Whipple’a, ratującą życie pacjenta. Polegała ona na wycięciu większej części trzustki, po części jelit, dwunastnicy i dróg żółciowych, a następnie ich zespoleniu.
"Pamiętam, jak wybudzono mnie po operacji, a potem zasnąłem, bez bólu. Następnego dnia to nie byłem ja. Niemoc, ból, wychodziło ze mnie wiele przewodów i rurek. Otwieram pierwszy raz oczy i co? Nie widzę. Powstał okołooperacyjny zator tętnicy środkowej siatkówki". Efekt ślepoty pozostanie już na całe życie. Jak z tym i tamtym będzie wyglądało bieganie?


Trudne powroty


"Trzy dni po wyjściu ze szpitala potruchtałem na pierwszy 8-kilometrowy trening, a 28 dni po operacji pojechałem na Bieg Niepodległości do Białegostoku. Jeszcze nie wiedziałem, że najgorsze przede mną. Jako że linia cięcia była blisko guza trzustki, zdecydowano o skierowaniu mnie na chemioterapię. W czasie »chemii« trenowałem i brałem udział w zawodach. I przyszło najgorsze w tej chorobie - 28 dni radioterapii. Pozbawiła mnie ona całkowicie odporności spowodowała duży spadek masy ciała. Teraz zaczęła się prawdziwa walka o zdrowie, o powrót do czynnego uprawiania sportu, o prawidłową wagę" - wspomina Antoni.Zaledwie 9 miesięcy po ciężkiej operacji usunięcia guza trzustki i kilku tygodniach po zakończeniu leczenia Antek wystartował w ME masters. Koniec leczenia to już maj, a tu brak siły, aby wyjść na trening. Kolejne badania i wyrok lekarzy: spacery i wypoczynek, opieka drugiej osoby. Jak z tym żyć, a tym bardziej biegać?Wszystko przychodziło mu z wielkim trudem. Jednak powoli, mozolnie, po kilka kilometrów dziennie, Antek biegał i… latem 2010 roku pojechał na mistrzostwa Europy masters w lekkiej atletyce do Nyiregyhaza na Węgrzech.

Determinator

Przebiegłem… 28 km, tak jak planowałem, na więcej zabrakło jeszcze sił" - krzywi się na to wspomnienie wielokrotny mistrz. - "Potrzebowałem jednak poczuć atmosferę mistrzostw. To było dla mnie lekarstwo".Dla Antka to były nieudane zawody, ale dla lekarzy biologiczny fenomen. Pozostało im tylko śledzić wyniki - tak chorobowe, jak i sportowe swego pacjenta. Nie widzieli jeszcze w życiu takiego determinatora.Jeśli spotkacie Antka na zawodach, to będzie ten sam Antek. Nie pytajcie go o zdrowie. Dostał drugie życie, mimo wielu przeciwności losu próbuje rozwinąć skrzydła, nie poddaje się. Trener Andrzej Stepowski znów mu w tym pomaga. W marcu 2011 r. pierwszy start po chorobie, na środkach przeciwbólowych, i 17 kwietnia sprawdzian kondycji - maraton w Krakowie.Po zaaplikowaniu dwóch zastrzyków przeciwbólowych kończy w czasie 3:37. Jest dobrze, choć o ponad godzinę wolniej niż jego rekord. Półmaratonie w Murowanej Goślinie ukończył z czasem poniżej 1:30. Jakże inny jest ten rok od poprzednich, rok wychodzenia z cienia choroby! Trenuje, biega codziennie. Uzupełnia to innymi sportami.

Cel: mistrzowskie podium

Półtora roku po operacji pojechał na mistrzostwa świata masters w lekkiej atletyce do Sacramento. To zawody dla ludzi powyżej 35. roku życia, bez wyznaczonej górnej granicy wieku. Zjechało na nie prawie 5000 sportowców z 93 krajów. Z trenerem Andrzejem Stepowskim uzgodnili plan treningowy i realizowali go precyzyjnie. Krótki czas przygotowań nie był sprzymierzeńcem, przecież wytrzymałość biegową buduje się w okresie zimowym.
Ze względu na upał start wyznaczono na godz. 5 rano w zupełnych ciemnościach. Po 10. km zrobiło się widno, a termometr wskazywał 20 st. C. Na razie było OK. Trasa dość trudna, wiedzie alejkami wzdłuż brzegów rzeki, z podbiegami na dwa mosty - razem 5 okrążeń. W czołówce kategorii wiekowej M-60 biegnie Amerykanin, Chilijczyk i Polak. To Antek. "Byłem dobrze przygotowany do tego startu, biorąc pod uwagę stan mego zdrowia i krótki okres przygotowań" - ocenia dzisiaj Cichończuk. Zawodnik z USA o polsko brzmiącym nazwisku Terry McKluskey i reprezentant Chile Mario Vargas chcieli między sobą rozegrać walkę o złoto. Temperatura wzrosła do 35 st. C. Dzięki swemu wrodzonemu uporowi, determinacji i gorącemu dopingowi Polonii Antoni zacisnął zęby i powiedział sobie w duchu: wygrałem z rakiem, to nie dam się bez walki zepchnąć na trzeci stopień pudła! Finiszuje na 2. miejscu i zostaje wicemistrzem świata. Radości nie było końca: Polonia gratulowała, flagi biało-czerwone i barwy ukochanej Gdyni powiewały pod amerykańskim niebem.

Antek cieszy się jak dziecko. Już w myślach biegnie maraton w Poznaniu (ostatecznie Antoni Cichończuk przebiegł maraton w Poznaniu w czasie 2:57:54, wygrywając w kategorii masters i zajmując 87. miejsce w kategorii open - przyp. red.). Jest zawsze o krok do przodu przed wszelkim zwątpieniem. Gdy patrzę na niego, myślę, że w tym wątłym facecie o dziecięcym uśmiechu jest prawdziwy "Terminator".


Źródło : www.runners-world.pl